23 lat/a, 184 cm
student zarządzania biznesem na dillard university
Awatar użytkownika
nothin' like them other motherfuckers, i can make you rich
i can make you this, baby, i can make you that
i can take you there, but baby, you won't make it back
Whispers of life
Thirty
Były wakacje. Jako, że Nova nie pracował i nie musiał chodzić na uczelnię (nie to, żeby robił to nawet w trakcie trwania roku akademickiego), całymi dniami głównie przesiadywał w domu i zamulał. Od czasu do czasu zdarzyło mu się wyskoczyć na jakiś lunch czy kawę z kimś znajomym, kiedy akurat Deimosa nie było w domu, ale większość swojego czasu i tak spędzał zamulając na kanapie, oglądając seriale i grając. W przeciwieństwie do niego, Deimos miał treningi i codziennie wychodził na co najmniej kilka godzin. Skłamałby, gdyby powiedział, że trochę mu się bez niego nie przykrzyło. Nic jednak dziwnego, bo uwielbiał spędzać czas ze swoim chłopakiem, nawet jeśli tak naprawdę nie robili niczego specjalnego.
Dzisiaj nie było inaczej – gdy wstał późnym rankiem, był już w domu sam. Na wyspie w kuchni czekało na niego pod przykryciem śniadanie, które tak jak codziennie chłopak dla niego przygotował oraz mała karteczka z krótką notatką, że był na treningu. Za każdym razem rozczulało go to dokładnie tak samo. Zdecydowanie miał słabość do Deimosa i do tego, jak chłopak na każdym kroku starał się go rozpieszczać. Zrobił sobie kawę, a potem zabrał ze sobą jedzenie na stolik do salonu, gdzie zjadł śniadanie. Oczywiście, spędził tam większą część swojego dnia. Coś sobie obejrzał, potem w coś pograł, starając się jakoś zabić czas do powrotu Deimosa. W końcu dostał od chłopaka wiadomość, że ten już się zbierał i jak coś, to niedługo będzie w domu. Oczywiście, od razu zrobił się z tego powodu przeszczęśliwy. Co prawda, wiedział, że minie jeszcze dłuższa chwila, zanim ten rzeczywiście będzie w domu, bo jego mieszkanie i klub dzieliła dość spora odległość, ale najważniejsze, że Mun już wracał.
Gdy rozległ się dzwonek do drzwi, ściągnął brwi. Po chwili jednak pomyślał, że pewnie Deimos musiał nie wziąć kluczy. W sumie, po co miałby to robić, skoro wiedział, że Nova i tak będzie w domu. Od razu poderwał się z kanapy i ruszył w kierunku drzwi. Bez sprawdzania przez wizjer tego, kto jest na zewnątrz, otworzył je, będąc pewnym, że to jego chłopak. Niestety, bardzo szybko pożałował tego, że tak pomyślał, bo po drugiej strone stał nikt inny jak Lucas. Przełknął nerwowo ślinę, od razu chcąc zamknąć mu drzwi przed nosem, ale mężczyzna wsunął nogę między framugę i skrzydło, uniemożliwiając mu to. Był znacznie silniejszy od Zhao, więc wystarczyło jedno mocne pchnięcie drzwi z jego strony, żeby po prostu wprosić się do środka. Nova od razu cofnął się o kilka kroków, z przerażeniem szukając po kieszeniach swojego telefonu. Zerknął w stronę salonu, a widząc, że ten leżał na stoliku, przeklął pod nosem. Kazał mężczyźnie się wynosić, ale zamiast tego, ten nalegał, że muszą porozmawiać. Potem zaczął wylewać swoje gorzkie żale – jak to go przeprasza; jak żałuje tego jaki dla niego był; jak bardzo chce, żeby dał mu szansę. Powtarzał, że na pewno ma do zaoferowania o wiele więcej niż jego aktualny chłopak, więc powinien z nim po prostu zerwać i powinni sobie z powrotem dać szansę. Jak nietrudno się domyślić, Nova przez cały czas patrzył na niego jak na skończonego idiotę, każąc mu co chwilę spierdalać. Widział również, że z każdą kolejną chwilę w mężczyźnie coraz bardziej narastała irytacja…
Nie spodziewał się jednak tego, że jeśli Lucas po dobroci nie dostanie tego, czego chciał, to weźmie to sobie siłą. Nim się zorientował, mężczyzna zamknął go w swoim uścisku, próbując go na siłę pocałować. Zhao za to, co chwilę odwracał głowę to w jedną, to w drugą stronę, unikając go. Jednocześnie próbował mu się wyszarpnąć, ale był na przegranej pozycji. Obawiał się tego, co może się stać… W dodatku w każdej chwili do domu mógł wrócić Deimos. Jak miał mu się z tego wytłumaczyć? Co, jak zastanie taki widok? Przecież od razu pomyśli sobie, że pewnie go zdradzał albo nie wiadomo co… Naprawdę się bał, zarówno tego co Lucas może zrobić, jeśli nie będzie miał siły z nim walczyć, ale też tego, że Deimos nie będzie chciał uwierzyć w jego wersję wydarzeń…

Moonie
30 lat/a, 180 cm
zawodnik MMA w Alphagator MMA
Awatar użytkownika
It feels like I've been silent running
Through the infinite pages, I've scrolled out
Searching for a new world
Waits on the sunrise
Whispers of life
32
Tego dnia jak zawsze od rana miał trening. Wstał wcześnie, żeby w pierwszej kolejności wziąć szybki prysznic, a potem przygotować śniadanie dla siebie i dla swojego chłopaka. Codziennie robił trochę większe porcje, żeby część mu zostawić, bo dobrze wiedział, że jak sam mu nie zrobi pożywnego śniadania, to chłopak albo nic nie zje albo zrobi sobie jakieś płatki. Dbał o niego na każdym kroku, ale nie można było się temu dziwić, skoro był w nim taki zakochany. Gdy zjadł, jeszcze chwilę posiedział przed telewizorem, ale w końcu się zebrał i pojechał najpierw na siłownię, a potem na trening do klubu, gdzie spędził znaczną część swojego dnia, jak zresztą praktycznie codziennie.
Dzisiaj było wyjątkowo męcząco, bo nie dość, że pogoda nie rozpieszczała, to jeszcze przygotowywał się do swojej walki w Japonii. Jego przeciwnikiem był mistrz kraju, więc wyjątkowo mocno trenował. Nie chciałby polecieć taki kawał na darmo. Poza tym ubodłoby to jego dumę, gdyby przegrał. Za każdym razem, kiedy tak się działo, to potem chodził struty przez dłuższy czas. Na szczęście do takich sytuacji dochodziło naprawdę rzadko, bo był naprawdę dobry w tym, co robił.
Po skończonym treningu napisał do Novy, że wracał do domu. Wsiadł w samochód i skierował się w stronę Mid-city. Miał kawałek do przejechania, więc zanim dojechał na miejsce, trochę to zajęło. Zaparkował w podziemnym garażu, wysiadł z samochodu, zabierając ze sobą torbę z rzeczami i skierował się do windy, którą następnie wjechał na odpowiednie piętro. Sięgnął do kieszeni po klucze do mieszkania. Był zaskoczony, kiedy wsunął klucz w zamek, a ten okazało się otwarty. Ściągnął lekko brwi, bo to było niepodobne do Zhao, żeby zostawił drzwi otwarte. Zbagatelizował to jednak, uznając, że pewnie po prostu o tym zapomniał. Po przekroczeniu progu rzucił torbę na podłogę. — Jestem! — rzucił w głąb mieszkania. Szybko jednak zorientował się, że chłopak nie był sam.
Kiedy tylko zobaczył tę scenę, która się rozgrywała na jego oczach, to stanął jak wryty. Nawet nie wiedział, jak powinien zareagować i co o tym myśleć. Cóż... zaraz jednak zareagował całkiem odruchowo. Podszedł do nich, chwycił mocno mężczyznę, żeby odciągnąć go od młodszego, po czym odepchnął go i zasłonił swoim ciałem Zhao. Zacisnął dłonie w pięści gotowy do tego, żeby przywalić mężczyźnie, jeśli zajdzie taka konieczność. Nie miał pojęcia, co się działo, ale w pierwszej chwili pomyślał o tym, że może Nova jednak chciał do niego wrócić. Może jednak nadal coś do niego czuł? — Co ty sobie myślisz, co? — warknął na Lucasa, wbijając w niego mordercze spojrzenie. — Co ty tu, kurwa, w ogóle robisz?! — podniósł na niego głos. — Wypierdalaj stąd, bo nie ręczę za siebie — dodał jeszcze przez zaciśnięte zęby. Nie chciał go widzieć na oczy. Nie chciał, żeby Nova przebywał w jego obecności ani sekundę dłużej. Był bardzo ciekaw, co tu się tak właściwie wydarzało i dlaczego w ogóle chłopak go tutaj wpuścił. Przecież zarzekał się, że nic ich nie łączyło, a on zastał taki widok po powrocie z treningu.

panicz Zhao
23 lat/a, 184 cm
student zarządzania biznesem na dillard university
Awatar użytkownika
nothin' like them other motherfuckers, i can make you rich
i can make you this, baby, i can make you that
i can take you there, but baby, you won't make it back
Whispers of life
Wiedział, że to jedynie kwestia czasu, aż mężczyzna sobie o nim przypomni. Poczuł się zbyt pewnie, uznając, że ten mógł dać sobie siana i po prostu cieszył się swoim związkiem z Deimosem. W końcu minęło naprawdę sporo czasu od ostatniego razu, kiedy Lucas się z nim kontaktował. Mógł wiedzieć lepiej – znał go na tyle, żeby wiedzieć, że ten cały czas coś knuł, a to, że dał mu tymczasowo spokój wcale nie oznaczało, że czegoś nie planował. Trzeba było przyznać, że dobrze wyczuł moment i wiedział kiedy przyjść. Właściwie, jakby się nad tym zastanowić… Momentalnie zmroziło mu krew żyłach. A co, jak w jakiś sposób miał dostęp do jego wiadomości? Co, jak wiedział, że Nova czeka na swojego chłopaka, który wróci do domu i postanowił skorzystać z okazji, zakładając z góry, że go wpuści? Samo myślenie o tym sprawiało, że aż go mdliło.
Kiedy usłyszał, że drzwi do mieszkania się otworzyły, zamarł w bezruchu, bo doskonale wiedział kto to był. Wiedział, że Deimos się wścieknie na ten widok. Nie byłby też zaskoczony, gdyby w jego głowie pojawiło się multum teorii, które nie były zgodne z prawdą. Miał nadzieję, że chłopak mu ufał i gdy już postanowi mu opowiedzieć, jak to tak naprawdę wyglądało, to Mun mu uwierzy i nie będzie niczego kwestionował. Nie przeżyłby, gdyby chłopak zaczął podejrzewać, że za jego plecami spotykał się ze swoim byłym i coś między nimi było. Na samą myśl aż go mdliło, bo nie chciał mieć z facetem do czynienia. Niestety, ten pomimo upływu czasu nie był w stanie tego zrozumieć. Nie miał pojęcia, jak miał się go pozbyć ze swojego życia…
Nie był zaskoczony tym, że Deimos praktycznie od razu do nich doskoczył, żeby odciągnąć Lucasa. Nova od razu cofnął się o kilka kroków, chowając się wręcz za chłopakiem, kiedy ten tak go zasłonił. Nie wiedział nawet, co powinien mu powiedzieć i od czego zacząć, żeby nie zabrzmieć idiotycznie. Zanim jednak zdążył się odezwać, starszy zwrócił się do Lucasa, robiąc to w niezbyt miły sposób.
A co mam sobie myśleć? Przyszedłem odwiedzić swojego byłego, bo chciałem z nim porozmawiać — odpowiedział spokojnie, unosząc kąciki ust w złośliwym uśmiechu. — Aktualnie to stoję i próbuję przeprowadzić rozmowę ze swoim byłym kochankiem, który mnie tutaj wpuścił — odpowiedział i wzruszył lekko ramionami. Na groźby Deimosa jedynie pokręcił głową i westchnął cicho, jakby chciał pokazać, że się nie bał.
Gdy tylko Lucas wspomniał o tym, że go wpuścił, momentalnie zaczął panikować. — Deimos, to nie tak. On kłamie — zaczął się od razu tłumaczyć. — Zadzwonił dzwonek i myślałem, że to ty i po prostu nie wziąłeś kluczy. Bez namysłu otworzyłem, a on siłą wszedł mi do mieszkania… — kontynuował, mając nadzieję na to, że Deimos mu uwierzy.

Moonie
30 lat/a, 180 cm
zawodnik MMA w Alphagator MMA
Awatar użytkownika
It feels like I've been silent running
Through the infinite pages, I've scrolled out
Searching for a new world
Waits on the sunrise
Whispers of life
Nie miał pojęcia, co tutaj się wyprawiało, ale cokolwiek by to nie było, w ogóle mu się nie podobało. Jak tylko widział tego jego byłego, to szlag go trafiał. Wystarczyła tylko wzmianka o nim, żeby zaczynało się w nim gotować. Chciał, żeby ten dał spokój jego chłopakowi, bo wiedział, że młodszy nie chciał mieć z nim wspólnego, że się go bał i że nie chciał go w swoim życiu. Z drugiej strony... dlaczego go wpuścił? Dlaczego tamten w ogóle tutaj był? Czyżby sam chciał z nim porozmawiać? Sam już nie wiedział, co powinien o tym myśleć. Miał mętlik w głowie.
Po co chciałeś z nim porozmawiać? On nie chce mieć z tobą nic wspólnego — warknął na niego. Dobrze wiedział, że Nova się go bał i że nie chciał go oglądać. Poza tym widział po nim, że ten był przerażony. Nie wiedział, co się między nimi stało, ale to nie mogło być nic dobrego. — Wpuścił... — ściągnął brwi i obejrzał się przez ramię na Zhao, licząc na to, że ten wyjaśni, co takiego tamten miał na myśli. Zaraz się tego dowiedział. Na jego słowa wypuścił gwałtownie powietrze nosem. Z jednej strony mu wierzył, ale z drugiej zapaliła mu się w głowie czerwona lampka. — Nie sprawdziłeś, okej — powiedział po prostu, co mogło znaczyć zarówno to, że mu wierzył, jak i to, że w ogóle tego nie łykał. Na razie był rozbity, choć dobrze wiedział, że powinien przede wszystkim ufać swojemu chłopakowi, a nie frajerowi, który mu się od dawna naprzykrzał.
Nie porozmawiasz z nim — powiedział, ponownie przenosząc spojrzenie na Lucasa. — Odwrócisz się i wyjdziesz albo ja cię stąd wyrzucę siłą — dodał. Nie miałby żadnego problemu z tym, żeby wytargać go stąd za szmaty. Nie bał się go, bo wiedział, że jeśli chodziło o siłę, to był na wygranej pozycji. — Nie wiem, po co tutaj przyszedłeś i na co liczyłeś, ale Nova kocha mnie i na pewno nie chciałby do ciebie wrócić. Jesteś śmieciem w ludzkiej skórze — rzucił jeszcze i pokręcił głową z dezaprobatą. Dobrze wiedział, jak zachowywał się wobec Zhao, bo ten mu o wszystkim powiedział. Samo to, że wysłał Deimosowi filmiki, gdzie uprawiali seks było dla niego jednoznaczne z tym, że był złamanym chujem. Nawet sobie nie potrafił wyobrazić tego, co musiał mieć w głowie, żeby zachowywać się w taki sposób. — W sumie to trochę chore, że masz na jego punkcie taką obsesję. Ja na twoim miejscu już dawno załapałbym aluzję i dał sobie spokój. Znalazłbym sobie jakiś inny obiekt westchnień. Chociaż nie, lepiej, żebyś tego nie robił, bo nikt nie zasługuje na to, żeby być z kimś takim jak ty — warknął na niego. Miał nadzieję, że żaden więcej chłopak nie nabrał się na jego przystojną buźkę. A jeśli tak, to było mu kogoś takiego bardzo szkoda. Mógł się założyć, że nikogo nie traktował dobrze, bo to po prostu był taki typ człowieka. Nienawidził takich ludzi, którzy wykorzystywali innych. Nie potrafił zrozumieć tego, jak można było zachowywać się w taki sposób i jeszcze móc spojrzeć sobie w oczy.

panicz Zhao
23 lat/a, 184 cm
student zarządzania biznesem na dillard university
Awatar użytkownika
nothin' like them other motherfuckers, i can make you rich
i can make you this, baby, i can make you that
i can take you there, but baby, you won't make it back
Whispers of life
Bo są między nami pewne niewyjaśnione sprawy, które chciałbym z nim wyjaśnić — odpowiedział i wzruszył ramionami. Szkoda tylko, że nie brał pod uwagę faktu, że Nova nie chciał z nim nic wyjaśniać, bo nie chciał mieć z nim do czynienia. Mężczyzna z dnia na dzień zniknął z jego życia bez słowa, dla Zhao wszystko między nimi skończyło się tamtego dnia. Lucas nie mógł teraz oczekiwać, że wróci po latach, zacznie mu się naprzykrzać i po tym wszystkim co mu zrobił, Nova do niego wróci. Chociaż, to nawet nie tak, że kiedykolwiek byli razem…
Kiedy Deimos odwrócił się w jego stronę i spojrzał na niego w taki sposób, momentalnie poczuł nieprzyjemny ścisk w żołądku. Dobrze wiedział, co ten wzrok oznaczał. Kwestionował to, czy nie chciał przypadkiem spotkać się z mężczyzną i sam go do siebie nie zaprosił. Miał nadzieję na to, że Deimos mu uwierzy, kiedy powie jak było naprawdę, ale szczerze powiedziawszy nie mógł mieć sto procent pewności, że tak będzie. Jasne, jako jego chłopak powinien mu ufać, ale cały czas towarzyszyło mu jakieś takie nieprzyjemne uczucie, że starszy nie do końca wierzył w jego wersję wydarzeń. Kolejny komentarz Deimosa tylko go jeszcze bardziej w tym utwierdził, więc zaczął tylko bardziej panikować. Do jego oczu od razu napłynęły łzy, bo teraz oczywiście bał się, że Mun mu nie wierzył i zacznie go oskarżać o nie wiadomo co. Nawet nie zorientował się, kiedy te zaczęły płynąć po jego policzkach. Nawet nie był w stanie nic z siebie wydusić, poza tym bał się cokolwiek mówić. Co, jak powie coś nie tak i starszy tylko jeszcze bardziej zacznie go kwestionować?
Jesteś pewien? — zapytał, uśmiechając się do Deimosa w złośliwy sposób, zupełnie jakby miał coś w zanadrzu. — Poza tym, nie potrzebuję twojego pozwolenia — dodał jeszcze. Na groźby Deimosa, Lucas po prostu zaśmiał się, jakby te naprawdę go rozbawiły. — Oj tak, wiem, że cię kocha. Wszędzie gdzie się da o was piszą, więc nie umknęło to mojej uwadze — powiedział i skrzywił się, jakby nie był zadowolony z faktu, że zrobiło się o tym głośno. — Jaką znowu obsesję? Po prostu chcę sobie wyjaśnić z Novą parę spraw, to wszystko — powiedział i wzruszył lekko ramionami. Podszedł o krok bliżej do Deimosa, nachylił się nieco, żeby zrównać się z chłopakiem twarzą i uniósł kąciki ust w nieodgadnionym uśmiechu. — Teraz, kiedy wszyscy już wiedzą, że jesteście razem, szkoda by było, gdyby dowiedzieli się co takiego twój ukochany chłopak wyprawiał swojego czasu z innym mężczyzną, nie sądzisz? — zapytał, prostując się i zerkając na Novę, stojącego tuż za plecami Deimosa. — Na pewno nie wyglądałoby to dobrze, gdyby wszyscy mogli zobaczyć, że umawiasz się z dziwką, która daje sobą poniewierać i jeszcze to nagrywa — dodał, cały czas wpatrując się intensywnie w Zhao. — Sam zresztą widziałeś. Podobało ci się? To jedno z moich ulubionych nagrań, a mam takich więcej — przeniósł spojrzenie na twarz Deimosa, uśmiechając się parszywie. — To jak, Nova… Porozmawiamy? — zapytał, spoglądając z powrotem na Zhao
Oczywiście, Nova momentalnie poczuł, jak go mdli z nerwów. Miał wrażenie, jakby lada moment miał się porzygać. Sięgnął ręką do koszulki Deimosa, chwytając jej brzeg i zacisnął na niej kurczowo palce. — Deimos, możesz na zostawić samych? — zapytał drżącym głosem, jednocześnie dając chłopakowi do zrozumienia, że rzeczywiście chciał z nim porozmawiać. Nic jednak dziwnego, bo właśnie znalazł się w sytuacji bez wyjścia…

Moonie
30 lat/a, 180 cm
zawodnik MMA w Alphagator MMA
Awatar użytkownika
It feels like I've been silent running
Through the infinite pages, I've scrolled out
Searching for a new world
Waits on the sunrise
Whispers of life
Wszystko między wami jest już dawno wyjaśnione — powiedział, chcąc uciąć temat. Nie miał zamiaru pozwalać na to, żeby Nova, chociaż na sekundę został z nim sam na sam. Nie było najmniejszej szansy na to, żeby pozwolił na to, żeby cokolwiek sobie wyjaśniali. Najchętniej wytargałby go za szmaty i zapewne dokładnie na tym się skończy, bo jakoś nie wierzył w to, że facet sam stąd wyjdzie. Na tyle, na ile zdążył go poznać, to wiedział, że ten był uparty i miał jakiegoś fioła na punkcie Zhao. To dla Deimosa było po prostu chore.
Skrzywił się tylko na to pytanie, nic mu na nie nie odpowiadając. — Owszem, potrzebujesz. Jesteśmy z Novą parą i nie pozwolę na to, żebyś został z nim sam na sam. Nie pozwolę na to, żebyś dalej mieszał mu w głowie i go zastraszał. Może on się ciebie boi, ale ja nie — warknął na niego. Był bardzo wkurwiony i dało się to wyczuć na kilometr, ale nic dziwnego, skoro zastał taki widok po powrocie do domu. Im dłużej musiał oglądać jego twarz, tym bardziej się nakręcał. To mogło się bardzo źle skończyć, bo Deimosowi naprawdę niewiele brakowało do tego, żeby puściły mu nerwy. — No to widzisz, masz jasny dowód na to, jak nam się układa i jak bardzo nie ma dla ciebie miejsca w jego życiu — uśmiechnął się do niego sztucznie. — Ale ja sobie nie życzę, żebyście cokolwiek sobie wyjaśniali. Po moim trupie — powiedział, wpatrując się w jego twarz morderczym spojrzeniem. Nie było nawet najmniejszej szansy na to, żeby pozwolił na jakiekolwiek rozmowy między nim, a Zhao. Nie cofnął się nawet o milimetr, kiedy Lucas tak do niego podszedł. Ani trochę się go nie obawiał, bo wiedział, że jeśli chodziło o siłę, to miał ogromną przewagę. Jakby nie było, to był jednym z najlepszych zawodników MMA i akurat bić, to się potrafił. Poczuł nieprzyjemny ucisk w żołądku, kiedy zagroził mu filmami. Nie chciałby, żeby cokolwiek z tego wypłynęło. Nie mógł pozwolić na to, żeby ktokolwiek oglądał jego chłopaka na takich nagraniach. Wiedział, że przez to Nova by się doszczętnie załamał i się po tym nie pozbierał. — Zamknij ten parszywy ryj — wycedził przez zaciśnięte zęby. Zerknął na młodszego, kiedy Lucas zwrócił się bezpośrednio do niego, a gdy usłyszał to pytanie z jego ust, to tylko uniósł wyżej brew, jakby nie dowierzał w to, co właśnie usłyszał. Przez chwilę przyglądał się chłopakowi, ale w końcu przeniósł spojrzenie na mężczyznę. — Nie porozmawiacie, a już na pewno nie sami — powiedział stanowczym tonem.
Wyjdziesz sam, czy mam cię stąd wyjebać na zbity pysk? Nie jesteś głupi, musisz zdawać sobie sprawę z tego, że jesteś na przegranej pozycji — uśmiechnął się do niego paskudnie. Nie miałby w tym momencie problemu, żeby obić mu mordę, niezależnie od tego, jak bardzo głupi byłby to ruch z jego strony. — I nie myśl, że to ujdzie ci płazem. Ojciec Novy o wszystkim się dowie. O waszym związku, o tych filmach — rzucił. Naprawdę był tak zdesperowany, że byłby w stanie powiedzieć swojemu teściowi o tym, co było kiedyś między jego synem i jego przyjacielem, jeśli to miałoby załatwić sprawę.

panicz Zhao
23 lat/a, 184 cm
student zarządzania biznesem na dillard university
Awatar użytkownika
nothin' like them other motherfuckers, i can make you rich
i can make you this, baby, i can make you that
i can take you there, but baby, you won't make it back
Whispers of life
Nie miał pojęcia jak to wszystko się skończy, ale naprawdę chciał, żeby facet po prostu już sobie poszedł. Bał się, że Deimos w końcu nie wytrzyma i rzuci się na Lucasa z pięściami. Dobrze wiedział, że chciał tego od dawna i najchętniej obiłby mu mordę tak, że własna matka by go nie poznała, ale Nova nie uważał tego za dobry pomysł. Nawet jeśli należało mu się za to wszystko co mu zrobił, to nie chciał, żeby Mun się do tego posuwał i robił mu jakąkolwiek krzywdę. Przemocą nie załatwiało się problemów, a wątpił w to, że to by cokolwiek dało. Właściwie, martwił się tym, że tylko jeszcze pogorszyłoby to całą sytuacją z mężczyzną.
Nie był zaskoczony tym, że Deimos nie chciał ich zostawiać samych ze sobą, tak samo jak nie był zaskoczony, że nie chciał zgodzić się, aby ze sobą porozmawiali. Tyle tylko, że naprawdę bał się, że jeśli nie zgodzi się na to czego Lucas chciał, to te filmy trafią do sieci. Już pomijając fakt, że całkowicie zrujnowałoby mu to życie, to Deimos również by na tym ucierpiał, a tego nie chciał. Wiedział, że zaraz ludzie wszędzie by o tym pisali. Jak sobie myślał o tym całym hejcie, jaki wylałby się na niego, ale na chłopaka również, to aż robiło mu się jeszcze bardziej niedobrze. — Deimos, proszę… — powiedział błagalnym tonem. Nawet jeśli starszy tego nie chciał, to musiał zrozumieć, że lepiej będzie dla nich obojga, jeśli porozmawia z Lucasem. Co prawda, niesamowicie bał się zostawać z nim sam na sam, ale z drugiej strony nie zakładał, że ten znowu by czegoś próbował, mając świadomość tego, że Deimos jest dosłownie za drzwiami. Obawiał się jednak tego, że ten zacząłby go zastraszać albo go znowu szantażować, a niestety Nova w konfrontacji z mężczyzną sam na sam nie miał szans, bo po prostu bał się jego i tego, co ten mógł zrobić.
Wyglądało na to, że chłopak szedł w zaparte i nie miał zamiaru spocząć, dopóki mężczyzna nie wyjdzie. Kiedy jednak powiedział, że o wszystkim powie jego ojcu, Nova instynktownie pokręcił głową na boki spanikowany, jakby chciał w ten sposób pokazać, że Deimos nie mógł tego zrobić. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że tak zapewne byłoby dla niego lepiej, bo na tym etapie jego ojciec był jedyną osobą, która mogłaby coś wskórać w tym temacie. Było mu jednak wstyd. Nie chciał, żeby się o tym wszystkim dowiedział. Bał się, że to jego zacznie winić o to wszystko i nie uwierzy w jego wersję wydarzeń. Może i był jego synem, ale z Lucasem przyjaźnił się również od lat. Na pewno musiał mu ufać.
Wyglądało jednak na to, że jednak sam mężczyzna nieco spasował. Wydał z siebie cichy pomruk i cofnął się o krok, wzdychając ciężko. Przez chwilę po prostu stał, patrząc to na Novę, to na Deimosa, jakby kontemplował co dalej. Chyba rzeczywiście obawiał się tego, że jego przyjaciel o wszystkim się dowie. — Jeszcze z tobą nie skończyłem — zwrócił się do Novy. — W końcu sprawię, że się spotkamy, sami, i porozmawiamy, tak jak tego chcę — dodał jeszcze, po czym odwrócił się tyłem i ruszył w kierunku drzwi. Chwycił za klamkę, ale nie wyszedł od razu, bo na chwilę przystanął. Odwrócił się jeszcze w ich stronę. — Ty też nie bądź taki cwany. Nie wiesz kim jestem, kogo znam i co mogę zrobić. Jak będę chciał, to z dnia na dzień mogę zrujnować twoją karierę. Nie bądź taki pewny siebie, gówniarzu — skierował swoje słowa do Deimosa, a potem nacisnął na klamkę i wyszedł z mieszkania, trzaskając za sobą z impetem drzwiami.

Moonie
30 lat/a, 180 cm
zawodnik MMA w Alphagator MMA
Awatar użytkownika
It feels like I've been silent running
Through the infinite pages, I've scrolled out
Searching for a new world
Waits on the sunrise
Whispers of life
Nie pozwolę na to, żebyście kiedykolwiek spotkali się sam na sam — warknął na niego jeszcze. Miał zamiar pilnować chłopaka jak oczka w głowie. Mógł być pewien, że teraz przez najbliższy czas nie pozwoli mu na to, żeby gdziekolwiek wychodził samemu. Będzie siedział na dupie w mieszkaniu, a jak będzie chciał albo potrzebował gdzieś iść to tylko w jego towarzystwie. Wyglądało jednak na to, że jego groźba podziała, skoro facet zdecydował się spasować. Deimos nie żartował z tym, że powie o wszystkim ojcu Zhao. Miał zamiar to zrobić, nic nie robiąc sobie z protestów swojego chłopaka. Jego ojciec musiał się o tym w końcu dowiedzieć, bo był jedyną osobą, która mogła coś w tej sprawie wskórać. Posłał mu jeszcze jedno mordercze spojrzenie i prychnął krótko na jego słowa. Owszem, zdawał sobie sprawę z tego, że gość był kimś i nie byłby zaskoczony, gdyby rzeczywiście spróbował mu zrujnować karierę, ale nie zmieniało to faktu, że Nova i jego bezpieczeństwo byli w tym momencie dla niego ważniejsze, niż kariera.
Odetchnął głośno z ulgą, kiedy Lucas zniknął za drzwiami. Jeszcze przez chwilę po prostu na nie patrzył, ale w końcu odwrócił się przodem do chłopaka i wbił spojrzenie w jego twarz, jakby zastanawiał się nad tym, co powinien powiedzieć albo zrobić. W końcu po prostu go do siebie przytulił, ciasno go obejmując. Nawet nie wiedział, co mógłby powiedzieć w tej sytuacji. — Skarbie... — zaczął w końcu, przerywając ciszę. — Nie pozwolę na to, żeby cokolwiek ci się stało; żeby się do ciebie zbliżył — dodał. — Naprawdę nie chciałeś go wpuszczać? — zapytał. Odsunął się od niego i chwycił jego twarz w dłonie. Skrzywił się na widok jego łez i starł je z jego policzków kciukami. — Nie możesz tak po prostu otwierać komuś drzwi, nie sprawdzając, kto to jest. Co by było, gdybym w porę nie wrócił? Pewnie zrobiłby ci krzywdę, bo nie wierzę, że rzeczywiście chciałby z tobą na spokojnie porozmawiać — westchnął bezgłośnie. Na samą myśl o tym, że facet mógłby go do czegoś zmusić, coś się w nim gotowało. Gdyby go do czegokolwiek zmusił, to chyba by go zajebał własnymi rękoma. Wtedy nic ani nikt by go nie powstrzymał.
W końcu cofnął dłonie i chwycił jego dłoń w swoją. Pociągnął go w stronę salonu, a gdy znaleźli się przy kanapie, to usiadł na niej, puszczając go. — Wiem, że tego nie chcesz, ale twój ojciec w końcu musi się o tym dowiedzieć. Musi zrobić z tym porządek — powiedział stanowczym tonem. Przetarł twarz dłońmi, wydając z siebie bliżej nieokreślony dźwięk wywołany frustracją. Był zmęczony tym, że co jakiś czas facet po prostu właził z buciorami w ich życie i między nimi mieszał. Najbardziej w tym wszystkim było mu szkoda Novy, który niczemu nie zawinił. Był młody, naiwny i wierzył w to, że Lucas był wobec niego szczery. Niestety, ale jego intencje od samego początku nie były dobre.

panicz Zhao
23 lat/a, 184 cm
student zarządzania biznesem na dillard university
Awatar użytkownika
nothin' like them other motherfuckers, i can make you rich
i can make you this, baby, i can make you that
i can take you there, but baby, you won't make it back
Whispers of life
Gdy mężczyzna wyszedł z ich mieszkania, Nova po prostu stał w miejscu i gapił się w drzwi, jakby sparaliżowany. Nie miał pojęcia co powinien powiedzieć albo zrobić. Bał się, że Deimos będzie na niego zły, że go wpuścił albo jeszcze gorsza, podejrzewał go o to, że celowo się z nim umówił pod jego nieobecność. Przecież wcześniej po tonie jego głosu był w stanie poznać, że ten niekoniecznie wierzył w to, że naprawdę wpuścił go nie mając świadomości, że to on. Myślał, że to Deimos wrócił z treningu i po prostu nie wziął kluczy, tym bardziej, że od czasu do czasu po prostu mu się to zdarzało. Kiedy Deimos w końcu do niego podszedł i go przytulił, wzdrygnął się. Dopiero teraz jednak nieco się rozluźnił i westchnął bezgłośnie, po czym wtulił się w chłopaka, pociągając nosem. Zapewne starszy mógł wyczuć, że był trochę roztrzęsiony, ale nic dziwnego, bo ta sytuacja bardzo wytrąciła go z równowagi. Gdyby starszy nie wrócił w takim momencie do domu, nie miał pojęcia, co by się wydarzyło… Do tego teraz bał się, że mężczyzna naprawdę udostępni publicznie te nagrania. Gdyby do tego doszło, to chyba całkowicie by się załamał i miałby wrażenie, jakby jego życie się skończyło. Obawiał się tego tak bardzo, że nawet słowami nie był w stanie tego opisać. Na jego pytanie pokręcił energicznie głową. — Nie, nie chciałem. Myślałem po prostu, że ty zapomniałeś wziąć kluczy albo po prostu nie wziąłeś ich celowo, skoro ja i tak siedzę całymi dniami w domu i bym cię wpuścił… — powiedział i pociągnął ponownie nosem. Przynajmniej teraz miał nauczkę, żeby za każdym razem sprawdzać kto pukał albo dzwonił do drzwi. Zdecydowanie nie powinien z góry zakładać, że to Deimos lub ktokolwiek inny. — J-ja… Ja nie chciałem. Myślałem, że już dał nam spokój. Nawet nie zakładałem, że w ogóle mógłby tutaj przyjść — powiedział, próbując się tłumaczyć, zupełnie jakby zrobił coś złego wpuszczając go do środka. Tak się jednak czuł, bo wiedział doskonale, że popełnił błąd i nie powinien dopuścić do takiej sytuacji. Zwłaszcza kiedy był sam w domu. Z drugiej strony, facet tak dawno nie dawał o sobie znać, że chyba po prostu poczuł się zbyt pewnie i był przekonany, że ten dał sobie siana, zwłaszcza po tym jak jego związek z Deimosem wyszedł na jaw.
Kiedy chłopak chwycił go za dłoń, zacisnął swoje palce na tej jego i ruszył za nim do salonu. Gdy Deimos usiadł na kanapie, przez chwilę tak stał i się w niego wpatrywał, ale zaraz usiadł obok niego. Wbił wzrok w swoje dłonie, starając się uspokoić i doprowadzić do ładu. — I co mu powiem? Że pieprzyłem się z jego najlepszym przyjacielem odkąd byłem nastolatkiem i jeszcze to nagrywał? Jak ty sobie to wyobrażasz? — powiedział, spoglądając na Deimosa spanikowany. Oczywiście, pierwsze o czym pomyślał, to że ojciec będzie o to winił jego; że zacznie się nim brzydzić albo nie będzie chciał go dłużej znać, uznając, że to nie było coś, co będzie w stanie zaakceptować. Poza tym nie miał pojęcia co Lucas może mu nagadać, kiedy jego tata postanowi to z nim skonfrontować. Na logikę powinien uwierzyć mu, bo był jego synem, ale z drugiej strony nie mógł mieć pewności co do tego, że tak będzie...

Moonie
30 lat/a, 180 cm
zawodnik MMA w Alphagator MMA
Awatar użytkownika
It feels like I've been silent running
Through the infinite pages, I've scrolled out
Searching for a new world
Waits on the sunrise
Whispers of life
Okej. Wierzę ci — powiedział i odetchnął głęboko. Nie miał żadnych powodów do tego, żeby mu w to nie wierzyć. Nova nigdy go nie okłamał, więc miał do niego pełne zaufanie. Nie zmieniało to jednak faktu, że był na niego trochę zły, że zachował się tak bezmyślnie i że nie sprawdził, kto stał za drzwiami. Przecież równie dobrze to mógłby być jakiś złodziej. Z drugiej strony nie wiadomo co było gorsze, Lucas czy jakiś złodziej, który pewnie by się spłoszył w tym samym w momencie, w którym Nova otworzyłby mu drzwi. — Musisz pamiętać o tym, że to nie jest typ człowieka, który tak po prostu da sobie spokój. Musisz ciągle mieć na uwadze to, że w każdej chwili może sobie o tobie przypomnieć i pojawić się w twoim życiu. Koleś ma na twoim punkcie fioła, więc nie spodziewałbym się tego, że da sobie siana — westchnął ciężko. Był przekonany, że Lucas co jakiś czas po prostu będzie właził z buciorami w ich życie, bo to był taki typ człowieka. Nie zmieniało to jednak faktu, że do tego nie dało się przywyknąć, zwłaszcza kiedy miał haki na chłopaka. Wiedział, jak bardzo ten się bał tego, że mężczyzna udostępni te wszystkie nagrania w internecie. Nawet nie chciał sobie wyobrażać tego, jak wielki strach z tego powodu odczuwał.
Tak, dokładnie to mu powiesz — powiedział i skinął lekko głową. — Powiesz mu, że byłeś naiwny, zapatrzony w niego, bo cię omamił i wykorzystał — dodał. — Przecież to twój ojciec. Uwierzy tobie, a nie swojemu przyjacielowi. A jeśli uwierzy jemu, to będzie to znaczyło tylko tyle, że jest skończonym dupkiem — dodał i skrzywił się delikatnie. Mógł się jednak założyć, że jego ojciec będzie po stronie swojego syna i że pomoże mu jakoś wybrnąć z tej sytuacji. — Nie możesz na to dalej pozwalać. Nie możesz wiecznie żyć w strachu przed tym, że znów pojawi się w twoim życiu. To już nie są przelewki. Jestem pewien, że jakbym nie przyszedł w porę, to po prostu zmusiłby cię siłą do seksu. Nie wierzę, że przyszedł tutaj pogadać z tobą przy filiżance kawy — powiedział. Był pewien, że Lucas byłby w stanie posunąć się do czegoś takiego. Na tym etapie nie wiedział, czy chodziło mu jeszcze o odzyskanie Novy, czy już po prostu chciał go krzywdzić w zemście za to, że nie chciał do niego wrócić. — Nova, posłuchaj mnie — zaczął i chwycił jego dłonie w swoje, zaciskając na nich mocno swoje palce. — Jeśli czegoś nie zrobimy, to będziesz się go bał tak długo, jak koleś będzie żył. Naprawdę chcesz całe życie spędzić w strachu przed nim i przed tym, co może ci zrobić? Nie chcesz, żeby to wszystko się skończyło? — zapytał. Miał nadzieję, że podejdzie go od tej strony i że Zhao zrozumie, że powiedzenie o tym swojemu tacie, było jedyną sensowną opcją w tej całej sytuacji. To nie tak, że sami mogli coś wskórać. Deimos co najwyżej mógłby mu najebać, ale w takiej sytuacji był pewien, że filmy ujrzałyby światło dzienne.

panicz Zhao
23 lat/a, 184 cm
student zarządzania biznesem na dillard university
Awatar użytkownika
nothin' like them other motherfuckers, i can make you rich
i can make you this, baby, i can make you that
i can take you there, but baby, you won't make it back
Whispers of life
Mhm — wymruczał i odetchnął cicho z ulgą, że Deimos mu uwierzył. Naprawdę bał się tego, że ten będzie kwestionował jego prawdomówność i zacznie mu zarzucać, że specjalnie go wpuścił albo co gorsza, jeszcze sam się z nim umówił. Gdyby wiedział, że to był Lucas, to na pewno by mu nie otworzył i jeszcze od razu zadzwoniłby do Deimosa, żeby powiedzieć mu, że facet stoi pod jego drzwiami. Przecież chłopak wiedział doskonale jak bardzo się go obawiał. Za każdym razem kiedy tylko była o nim jakaś wzmianka albo mężczyzna przypominał im o swoim istnieniu, Nova momentalnie się spinał i chodził cały znerwicowany i roztrzęsiony przez kolejne kilka dni. Zapewne nie inaczej będzie tym razem. Naprawdę powinni to jakoś ukrócić, ale z drugiej strony nie widział żadnego sposobu, w jaki mieliby to zrobić, aby sam na tym nie ucierpiał. Wiedział, że jak tylko czegoś spróbują, to mężczyzna miał na niego haka w postaci nagrań, które w każdej chwili mógł udostępnić. — Wiem… Teraz na pewno będę bardziej uważał i za każdym razem sprawdzał kto stoi pod drzwiami, zanim zdecyduję się otworzyć — powiedział i westchnął głośno. Owszem, popełnił głupotę nie upewniając się, że za drzwiami stał rzeczywiście Deimos. Miał swoją nauczkę na następny raz i teraz chłopak mógł być pewien, że za każdym razem będzie sprawdzał kto przyszedł zanim zdecyduje się otworzyć drzwi do mieszkania.
Wstydzę się mu o tym powiedzieć. Poza tym, co jak jednak mi nie uwierzy? Ja też nigdy nie byłem jakiś specjalnie święty… W dodatku nie wiadomo, co nagada mu Lucas i jak on to przedstawi… — pokręcił głową na boki. — Na logikę powinien uwierzyć mi, bo jestem jego synem, ale… Nie mogę wiedzieć jak będzie — odparł. Nie był święty, a jako syn, był dość problematyczny i nieraz przyprawiał swoich rodziców o ból głowy. Był też naprawdę rozpieszczony, więc tak naprawdę nie mógł mieć stuprocentowej pewności, że to jemu ojciec uwierzy. Zwłaszcza, jak Lucas też wymyśli jakąś wiarygodną historyjkę. Na kolejne słowa Deimosa po prostu pokiwał głową, zgadzając się z nimi. Nawet jeśli miał tego świadomość, to i tak nie zmieniało faktu, że bał się wyznać prawdę swojemu ojcu. Tak naprawdę, nawet nie zakładał scenariusza, w którym kiedykolwiek będzie musiał to zrobić. Nie wiedział, że Lucas jeszcze kiedykolwiek pojawi się w jego życiu i będzie go tak nękać, nie chcąc zostawić go w spokoju. Spojrzał na chłopaka, kiedy ten chwycił jego dłonie. Wysłuchał tego, co ten miał do powiedzenia. — Chcę, żeby to się skończyło, ale co, jak ostatecznie to będzie moim kosztem? Co, jak on to jednak udostępni? Co, jak pokaże to mojemu ojcu, żeby udowodnić mi, że wcale do niczego mnie nie zmuszał? Przecież ma te wszystkie nagrania… — pokręcił głową na boki. Na początku przeszło mu przez myśl, że najlepiej by było zatrudnić kogoś, kto po prostu pozbyłby się Lucasa, ale szybko wyrzucił to ze swojej głowy, bo to był absurdalny pomysł i w życiu nie posunąłby się do czegoś takiego.

Moonie
30 lat/a, 180 cm
zawodnik MMA w Alphagator MMA
Awatar użytkownika
It feels like I've been silent running
Through the infinite pages, I've scrolled out
Searching for a new world
Waits on the sunrise
Whispers of life
To dobrze, bo naprawdę nie chciałbym się całe dnie martwić, czy wpuścisz do środka kogoś nieproszonego — odparł. Uważał, że to, co zrobił Nova, było skrajnie nieodpowiedzialne, ale nie miał zamiaru go o to cisnąć. Najważniejsze, że chłopak dostał porządną nauczkę i obiecał mu, że nie będzie nikogo wpuszczał bez sprawdzania, kto stał po drugiej stronie. Na samą myśl o tym, co mogłoby się stać przez jego nieostrożność, aż włos mu się jeżył na głowie. Od razu przed oczami miał najgorsze scenariusze, które wcale nie były aż tak nieprawdopodobne.
Wiem, że się wstydzisz i że masz wątpliwości co do tego, czy tata ci uwierzy, ale nie zapominaj o tym, że masz mnie, a ja za ciebie poświadczę. Przecież nie pomyśli, że oboje to sobie wymyśliliśmy. Poza tym, jaki mielibyśmy powód do tego, żeby chcieć się go pozbyć z twojego życia? Nie utrudnialibyśmy mu życia z nudów — dodał. Jak dla niego to było proste i powinni jak najszybciej pójść do jego ojca i mu o wszystkim powiedzieć. Rozumiał, że Nova się tego bardzo wstydził, bo to był naturalny odruch, ale nie zmieniało to faktu, że musiał teraz ten wstyd schować do kieszeni. — Na pewno ci uwierzy... Przecież bardzo cię kocha i to widać. Może nie umie tego okazać, ale wiem, że jesteś dla niego najważniejszy — uśmiechnął się do niego niemrawo. Nie raz słyszał, w jaki sposób jego szef wypowiadał się o swoim synu i w ogóle nie brzmiało to, jakby miał go dość albo uważał go za rozpieszczonego gówniarza. Deimos był pewien, że stanie po jego stronie, zwłaszcza jeśli pójdą do niego we dwoje. — Pójdziemy do twojego taty tak, żeby Lucas nie nabrał podejrzeń i razem we trójkę coś wymyślimy. Nie możemy mieć pewności, że nie będzie chciał tego udostępnić, to jest ryzyko, ale kiedyś to wszystko musi się skończyć... Nie możesz chodzić w nerwach. Przecież widzę, że jesteś przerażony i wiem, że przez najbliższe kilka dni będziesz znerwicowany. Myślenie o tym wszystkim w końcu cię wykończy i dostaniesz na łeb — skrzywił się delikatnie. Doskonale rozumiał, dlaczego Nova nie chciał nikomu o tym mówić, bo on na jego miejscu bałby się dokładnie tak samo. Nie można było zapominać o tym, jakie to były nagrania i co na nich było. Zhao był na nich młodziutki, do tego to nie był grzeczny seks, o czym Deimos niestety mógł się przekonać na własne oczy, więc nic dziwnego, że tak panicznie bał się o to, że ktokolwiek to zobaczy.
Ja też bym bardzo chciał, żeby to się wreszcie skończyło. Mi też spędza to sen z powiek. Jestem tym zmęczony. Mam tego dość — powiedział z głośnym westchnięciem. — Nie mam zamiaru cię do czegoś zmuszać ani iść samemu do twojego taty, ale musisz podjąć w końcu jakąś męską decyzję — dodał. Naprawdę miał nadzieję, że Zhao przekona się do tego, żeby powiedzieć o wszystkim, bo bez tego nie rozwiążą tej sytuacji i chłopak już zawsze będzie się bał.

panicz Zhao
23 lat/a, 184 cm
student zarządzania biznesem na dillard university
Awatar użytkownika
nothin' like them other motherfuckers, i can make you rich
i can make you this, baby, i can make you that
i can take you there, but baby, you won't make it back
Whispers of life
Na jego słowa pokiwał głową. Wiedział, że zrobił źle, otwierając drzwi do mieszkania bez wcześniejszego upewnienia się, że to nie był nikt nieproszony. Deimos mógł być pewien, że od teraz będzie znacznie bardziej ostrożniejszy i za każdym razem kiedy tylko odezwie się dzwonek do drzwi albo pukanie, najpierw przez wizjer będzie sprawdzał kto to jest. Nawet w sytuacjach, w których będzie się kogoś spodziewał. I na pewno nie będzie zakładał z góry, że to może być starszy, który zapomniał kluczy, tak jak zrobił to dzisiaj.
Nie wiem… Przecież sam widzisz, jaka z niego jest szuja. Równie dobrze może wymyślić jakąś historyjkę, która postawi mnie w nieprzychylnym świetle i po prostu będzie kłamał, byleby nie wyszło na jaw, jaki tak naprawdę jest i jak mnie traktował — skrzywił się. Naprawdę chciałby wierzyć w to, że jego tata uwierzy jemu, własnemu synowi, ale nie mógł mieć takiej pewności, bo nie miał pojęcia co takiego Lucas wymyśli na swoją obronę, żeby się wybielić. Wiedział, że był po prostu podłym człowiekiem i nie miałby żadnych zahamowań przed tym, żeby kłamać jak z nut. W dodatku jeszcze miał te nagrania… Jak sobie myślał, że miałby je pokazać jego ojcu, to coś mu się w środku robiło. Nie wiedział, co byłoby gorsze – to, czy jakby mężczyzna upublicznił te nagrania. — Chciałbym w to wierzyć, ale nie mogę mieć stuprocentowej pewności — odparł i pokręcił głową na boki. Nie mógł zaprzeczyć temu, że był dość problematycznym dzieckiem oraz nastolatkiem i teraz wyglądało na to, że mogło go to ugryźć w dupę, bo na pewno nie działałoby to na jego korzyść. Z drugiej strony, tak jak Deimos wspomniał, nie miałby żadnego powodu, żeby czepiać cię nagle znikąd przyjaciela swojego ojca, który jakiś czas temu wrócił z powrotem do Nowego Orleanu po tym, jak na kilka lat stąd wyjechał. — Wiem, że nie mogę żyć w strachu do końca życia i tak dawać mu się prześladować, ale ja po prostu… Nie jestem pewien, czy jestem gotów, żeby mój tata dowiedział się co nas w przeszłości łączyło. Ja byłem nastolatkiem, a on… On mógłby sam być moim ojcem — powiedział i skrzywił się. Jak teraz o tym myślał, to wydawało mu się to naprawdę pojebane, ale wiadomo… Wtedy był zaślepiony uczuciami, bo mężczyzna owinął go sobie wokół palca i był na każde jego skinienie, przynajmniej do czasu.
Przepraszam… — powiedział, bo teraz po prostu czuł się temu wszystkiemu winny. Gdyby nie pozwolił na to, aby mężczyzna lata temu się do niego zbliżył i nie byłby aż tak naiwnym gówniarzem, to do tego wszystkiego co teraz miało miejsce po prostu by nie dochodziło. Poniekąd czuł się tak, jakby sam się do tego wszystkiego przyczynił. Na jego kolejne słowa tylko pokiwał głową, po czym zaraz znowu się rozpłakał. Czuł się taki bezsilny. Bał się powiedzieć swojemu tacie prawdę, a jednocześnie miał wrażenie, jakby Deimos wywierał na nim presję, co naprawdę go stresowało i przytłaczało. Nie miał pojęcia jaką decyzję powinien podjąć.

Moonie
30 lat/a, 180 cm
zawodnik MMA w Alphagator MMA
Awatar użytkownika
It feels like I've been silent running
Through the infinite pages, I've scrolled out
Searching for a new world
Waits on the sunrise
Whispers of life
Ale mimo wszystko, dlaczego miałby wierzyć mu, a nie tobie, swojemu synowi? Jaki miałbyś interes w tym, żeby go oczerniać? Przecież to nie tak, że coś tym zyskasz, a z nudów byś tego nie robił, bo jesteś dorosłym człowiekiem, a nie rozpieszczonym gówniarzem — odparł. Uważał, że powiedzenie o wszystkim jego ojcu to będzie najlepsze wyjście. Nie wyobrażał sobie, że miałoby to się dalej ciągnąć. Skoro przyszedł raz, przyjdzie i drugi. Skoro wiedział doskonale, gdzie mieszkał, to równie dobrze mógłby na niego czatować, a potem go śledzić i zrobić mu Bóg wie co. Najbardziej w tym wszystkim bał się właśnie tego, że nie wiedzieli, czego mogą się po nim spodziewać. Nie miał pojęcia, do czego byłby w stanie się posunąć, żeby ponownie zdobyć Zhao. Coś jednak czuł, że będą się z nim użerać tak długo, jak ktoś tego nie ukróci, bo wątpił, że mając taką obsesję na punkcie chłopaka, gość sam da sobie siana. Ktoś musiał tutaj wkroczyć i tym kimś powinien być ojciec młodszego. — Ja myślę, że właśnie możesz mieć. To twój ojciec — powtórzył po raz kolejny. Jego tata sprawiał wrażenie chłodnego i zdystansowanego, ale był pewien, że zrobiłby wszystko dla swojego jedynego syna. Na pewno nie pozwoliłby na to, żeby prześladował go psychopata, którym Lucas niewątpliwe był. — I ja rozumiem twoje obawy, naprawdę. Rozumiem też to, że boisz się, że twój tata będzie cię oceniał, że pomyśli sobie o tobie coś złego, ale tutaj nie miejsca na takie rozterki. Trzeba coś z tym zrobić, bo inaczej to nigdy się nie skończy — zaczął. — Jesteś gotowy na to, żeby użerać się z nim jeszcze dłużej? Co, jeśli coś ci w końcu zrobi? Nie możesz przecież siedzieć tutaj zamknięty dwadzieścia cztery godziny na dobę, bo dostaniesz na łeb — dodał. Nie miał pojęcia, jak mógłby go przekonać do tego, żeby poszedł z tym swojego ojca, który był tak naprawdę jedyną osobą, która mogła coś w tej sytuacji zdziałać. No, mogliby jeszcze iść z tym na policję, ale mógł się założyć, że Nova w życiu nie powiedziałby obcym ludziom, że coś takiego miało miejsce w jego życiu.
Ściągnął brwi, kiedy młodszy go przeprosił, bo nie uważał, żeby miał za co. Gdy się tak ponownie zaniósł płaczem, wypuścił głośno powietrze nosem. Niemal od razu go do siebie przytulił, ciasno go obejmując. Wsunął jedną z dłoni w jego włosy i pogłaskał go czule po głowie. — Nie masz za co przepraszać — powiedział. — Przecież nic złego nie zrobiłeś. Byłeś młody, naiwny, nie mogłeś wiedzieć, że to wszystko tak się skończy — dodał. — I nie jestem na ciebie o nic zły i nie mam o nic do ciebie pretensji — powiedział jeszcze, bo coś miał przeczucie, że Nova mógł sobie pomyśleć, że właśnie tak było. — Po prostu martwię się o ciebie i twoje bezpieczeństwo — podsumował znacznie ciszej. Gdyby mu się coś stało, to nie ręczyłby za siebie. Z całą pewnością skończyłoby się to na rękoczynach, bo nikt nie byłby w stanie go powstrzymać.

panicz Zhao
23 lat/a, 184 cm
student zarządzania biznesem na dillard university
Awatar użytkownika
nothin' like them other motherfuckers, i can make you rich
i can make you this, baby, i can make you that
i can take you there, but baby, you won't make it back
Whispers of life
Bo nie jestem święty, okej? I on dobrze o tym wie. Dlatego boję się, że jak Lucas zacznie wciskać mu jakieś kity, to będzie skłonny mu uwierzyć — powiedział i westchnął cicho. Nie można o nim było powiedzieć, że był idealnym synem, bo swojego czasu sprawiał sporo problemów. Wiedział, że jego ojciec pewnie wielokrotnie chciał go własnymi rękoma udusić, żeby przywołać go do porządku. I nawet jeśli teraz się ogarnął i już do dawna nie sprawiał problemów (co było zasługą Deimosa), to jednak te lata temu, kiedy był jeszcze gówniarzem, który zachłysnął się pieniędzmi i nowym, lepszym stylem życia, odpierdalał różne rzeczy, przez które jego rodzice nie byli z niego dumni. Z drugiej strony, sam też był tym wszystkim naprawdę zmęczony. Tak naprawdę nie zakładał scenariusza, w którym Lucas w ogóle wraca do Nowego Orleanu, bo tyle lat minęło, odkąd wyjechał. A na pewno nie przypuszczał, że ten będzie taki zawzięty w tym, żeby z powrotem go odzyskać. Nieważne jak bardzo by się stawiał, ten wciąż się łudził, że jest na to szansa. Jak sobie myślał o tym, że może mu się nie znudzić i po prostu już zawsze będzie go tak nękał. Na początku zakładał, że w końcu da sobie spokój, ale teraz nie był tego już tak pewien. — No niby tak… Sam już nie wiem — powiedział zrezygnowany i westchnął ciężko. Niby na logikę, jak najbardziej powinien wziąć jego stronę, tym bardziej, że przecież był jego syn i to jego przyjaciel go skrzywdził. Z drugiej, po prostu miał w sobie jakiś taki lęk, że jednak będzie inaczej. — Wiem… Po prostu tak strasznie się boję… — wymamrotał i pokręcił głową na boki, spuszczając ją i wlepiając wzrok w swoje dłonie. — Nie, nie jestem. I nie chcę, żeby cokolwiek mi zrobił. Już dzisiaj niedużo do tego brakowało… — powiedział cicho i przygryzł mocno swoją dolną wargę. — Chyba masz rację… Chyba nie mam wyjścia i muszę w końcu mu o wszystkim powiedzieć. Poza tym, wkurwia mnie, że dalej się przyjaźnią jak gdyby nigdy nic… Nie powinno tak być, zwłaszcza po tym jak mnie traktował — pokręcił głową na boki. Deimos miał rację, trzeba było to w końcu ukrócić, bo równie dobrze to mogłoby się ciągnąć po prostu latami i nigdy nie mieć końca. Jak sobie myślał, że miałby tak żyć, to aż coś mu się robiło w środku. Mieli prawo do świętego spokoju.
Gdy starszy go do siebie przytulił, momentalnie do niego przylgnął, mocno się w niego wtulając. Nie chciał tak się przy nim rozklejać, ale nic nie mógł poradzić na to, że po prostu to wszystko tak bardzo go przerastało. — Ale przez to wszystko teraz nie chce nam dać spokoju i masz tego dość — wyrzucił z siebie niezrozumiale między szlochami. — Ja też mam już tego wszystkiego dość. Nie powinienem się bać wychodzić z domu, bo mogę go gdzieś spotkać albo może na mnie gdzieś czekać — powiedział i pokręcił głową na boki. — Ale tak bardzo boję się konsekwencji i tego co może mnie czekać… — dodał ciszej.

Moonie
ODPOWIEDZ

Wróć do „1303”